PODCAST O SPRZEDAŻY B2B · NOWA ERA SPRZEDAŻY · ODCINEK #27

5 kosztownych skrótów w sprzedaży B2B. Tracisz klientów i nawet o tym nie wiesz

Klient był zainteresowany, rozmowa szła dobrze, a po wysłaniu oferty zapadła cisza. W odcinku 27 przyglądam się pięciu skrótom w sprzedaży B2B: od zbyt szybkiej diagnozy potrzeb po zakończenie spotkania bez konkretnego planu. Sprawdź, w którym miejscu doświadczenie i pośpiech zaczynają kosztować Cię klientów.

Posłuchaj: pięć skrótów, przez które tracisz klientów

O potrzebach, pieniądzach, decydentach, obiekcjach i końcówce spotkania. Odcinek dla handlowców, liderów sprzedaży i właścicieli firm B2B.

Dobra rozmowa nie zawsze oznacza postęp w sprzedaży

„Klient jest zainteresowany” brzmi dobrze na spotkaniu zespołu. Trudniej odpowiedzieć, co dokładnie z tego wynika. Czy potwierdził problem, który chce rozwiązać? Czy zna skalę wydatku? Czy uzgodniliście, jak zapadnie decyzja? Jeżeli nie, optymizm handlowca może wyprzedzać gotowość kupującego.

Skróty w sprzedaży B2B polegają często na zastępowaniu informacji założeniami. Znamy podobne firmy, mamy gotowy program szkolenia, pamiętamy odpowiedź na obiekcję. To przyspiesza pracę, dopóki nie zaczynamy traktować wcześniejszych doświadczeń jak dowodu na sytuację obecnego klienta.

Warto więc przeglądać rozmowy przez prosty filtr: co klient rzeczywiście powiedział lub uzgodnił, a co sami dopowiedzieliśmy? „Dyrektor chce szkolenia” to informacja. „Szkolenie z domykania rozwiąże problem” jest na tym etapie hipotezą. Oddzielenie tych dwóch zdań może zmienić cały zakres propozycji.

Checklista: pięć rzeczy, które warto wiedzieć po rozmowie

Przy najbliższej szansie sprzedażowej sprawdź poniższe punkty. Przy każdym zapisz konkretną odpowiedź klienta. Brak odpowiedzi nie musi oznaczać końca rozmów — wskazuje, co trzeba jeszcze wyjaśnić.

  • Problem: jaki konkretny objaw klient chce zmienić i na czym opieracie rozpoznanie jego przyczyny?
  • Pieniądze: czy klient zna orientacyjny koszt oraz wie, skąd i na jakich zasadach może uzyskać środki?
  • Decyzja: kto poza rozmówcą oceni propozycję i jakich informacji będzie potrzebować?
  • Wątpliwości: co rzeczywiście stoi za zastrzeżeniem i czy odpowiedź dotyczy właśnie tej przyczyny?
  • Dalszy krok: kto zrobi co, do kiedy i czemu ma służyć następny kontakt?

To narzędzie do planowania dalszej pracy. Nie wymaga zdobycia kompletu danych za wszelką cenę podczas pierwszego spotkania. Pozwala natomiast zobaczyć, czy kolejna czynność handlowca uzupełni ważną lukę, czy tylko przedłuży wymianę wiadomości.

Zanim powstanie oferta: sprawdź problem i realność wydatku

Skrót 1: przyjmujesz pierwszą diagnozę klienta

Prośba o rozwiązanie nie zawsze opisuje źródło trudności. Dyrektor zamawia szkolenie z domykania, bo zespół wysyła dużo ofert i zdobywa mało zleceń. Być może handlowcy rzeczywiście mają problem z rozmową o decyzji. Możliwe jednak, że ofertują firmy, które tylko zbierają informacje i nie planują zakupu. Te sytuacje wymagają innej pracy.

Zamiast od razu rozpisywać program, poproś o prześledzenie kilku konkretnych spraw. Co skłoniło klienta do kontaktu? Jakie ustalenia poprzedziły ofertę? W którym momencie zabrakło dalszego działania? Przykłady pokażą więcej niż ogólne stwierdzenie, że handlowcy „nie potrafią zamykać”.

Na końcu podsumuj sytuację własnymi słowami: „Z tych przykładów rozumiem, że część ofert trafia do firm bez ustalonego terminu zakupu. Czy to dobrze opisuje problem? Czego jeszcze nie uwzględniłem?”. Takie podsumowanie daje rozmówcy miejsce na korektę. Nie stawia go w roli osoby, której trzeba udowodnić błędną diagnozę.

Skrót 2: odkładasz rozmowę o pieniądzach do wysłania wyceny

Gdy spotkanie przebiega w dobrej atmosferze, łatwo uznać, że cena może poczekać. Tymczasem klient potrzebuje punktu odniesienia, zanim obie strony poświęcą czas na szczegóły. Przy usłudze dopasowanej do firmy nie zawsze da się od razu podać ostateczną kwotę. Można jednak omówić przedział, zakres, którego dotyczy, i elementy wpływające na wycenę.

Zapytaj: „Czy środki na taki projekt są już przewidziane, czy dopiero będziecie je uzasadniać?”. Brak zatwierdzonego budżetu nie przekreśla współpracy. Zmienia zadanie: trzeba ustalić, kto może zaakceptować wydatek, co musi zostać wykazane i z jakimi potrzebami projekt będzie konkurował.

Jeśli skala kosztu jest poza możliwościami firmy, warto dowiedzieć się tego przed przygotowaniem pełnej oferty. Możecie wtedy sprawdzić sens mniejszego zakresu albo uczciwie odłożyć rozmowę. Więcej o informacjach potrzebnych przed wyceną znajdziesz w odcinku co sprawdzić przed wysłaniem oferty handlowej B2B.

Niech sympatia rozmówcy nie zastąpi wiedzy o decyzji

Trzeci skrót to oparcie całej sprzedaży na jednej zaangażowanej osobie. Odbiera telefony, rozumie propozycję, chce działać. To cenny kontakt, ale jego gotowość nie musi oznaczać zgody pozostałych osób w firmie.

Przy zakupie szkolenia dyrektor sprzedaży może patrzeć na umiejętności handlowców. Właściciel będzie chciał wiedzieć, jaki problem biznesowy rozwiąże wydatek. Menedżer prowadzący zespół oceni, czy znajdzie czas na wdrożenie nowych zasad. Propozycja przygotowana tylko dla pierwszej osoby pozostawi część pytań bez odpowiedzi.

Ustal z rozmówcą prostą mapę decyzji: kto ocenia projekt, za jaki obszar odpowiada, czego potrzebuje i kiedy będzie mógł się wypowiedzieć. Pomocne pytanie brzmi: „Co będzie potrzebne, żebyście mogli wspólnie zdecydować o tym projekcie?”. Czasem wystarczy krótka rozmowa z dodatkową osobą. Czasem lepiej przygotować podsumowanie do wewnętrznego spotkania.

Włączanie innych osób uzgadniaj z dotychczasowym kontaktem. Samodzielne docieranie „wyżej” może osłabić zaufanie. Daj też wewnętrznemu zwolennikowi projektu materiał, który ułatwi mu rozmowę: opis problemu, proponowany zakres, koszt i odpowiedzi na znane wątpliwości. Nie zakładaj, że po jednym spotkaniu będzie umiał wyjaśnić wszystkie szczegóły Twojej usługi.

W zespole wracają te same skróty?

Jeżeli handlowcy znają teorię, lecz w rozmowach pomijają budżet, przyczynę obiekcji lub następny krok, warto przećwiczyć te momenty na ich rzeczywistych sytuacjach. Dobór tematów szkolenia powinien wynikać z problemów widocznych w pracy zespołu.

Sprawdź szkolenia sprzedażowe Expandis →

„Za drogo” wymaga pytania przed odpowiedzią

Czwarty skrót pojawia się, gdy znajoma obiekcja uruchamia gotowy argument lub rabat. Podobne zdanie może jednak oznaczać brak środków, niezrozumienie zakresu albo obawę, że wydatek nie przyniesie spodziewanej zmiany. Każda z tych przyczyn wymaga innej odpowiedzi.

Wyobraź sobie firmę, która kupiła wcześniej szkolenie. Uczestnicy byli zadowoleni, lecz po kilku tygodniach wrócili do dawnych przyzwyczajeń. Przy kolejnej propozycji dyrektor ostrożnie patrzy na cenę. Obniżka nie wyjaśnia, dlaczego tym razem praca miałaby przełożyć się na zachowania zespołu.

Zanim zmienisz warunki, zapytaj: „Co dokładnie budzi wątpliwość w tej kwocie?” i „Do jakiego zakresu lub wcześniejszego doświadczenia ją porównujecie?”. Jeśli problemem jest wdrożenie, omów przygotowanie, odpowiedzialność menedżera, działania po szkoleniu i warunki, od których zależą efekty. Nie obiecuj wyniku niezależnego od zaangażowania klienta.

Jeśli rozmowa potwierdzi ograniczenie finansowe, sprawdź mniejszy zakres lub inne warunki, które mają sens dla obu stron. Czasem rozwiązania na dziś nie będzie. Ważne, żeby ustępstwo odpowiadało na rozpoznaną przeszkodę. Temat przygotowania warunków rozwija odcinek negocjacje zaczynają się dużo wcześniej, niż myślisz.

Follow-up zaplanuj jeszcze przed końcem spotkania

Piąty skrót zwykle wygląda niewinnie: „Wyślę materiały i pozostaniemy w kontakcie”. Po kilku dniach handlowiec pyta, czy klient przeczytał wiadomość. Samo przypomnienie nie rozwiązuje jednak braku planu po stronie kupującego.

Dobry następny krok ma cztery elementy: działanie, osobę odpowiedzialną, termin i cel dalszego kontaktu. W przykładzie ze szkoleniem dyrektor może potrzebować omówić zakres z właścicielem. Ustalcie, jakie informacje trzeba przygotować, kiedy odbędzie się ich rozmowa i do jakich wniosków wrócicie na kolejnym spotkaniu.

Przykład ustalenia: „Do wtorku prześlę dwa warianty zakresu z opisem pracy po szkoleniu. Omówicie je na środowym spotkaniu. W piątek porozmawiamy o wątpliwościach i sprawdzimy, czy jest podstawa do wyboru wariantu”. Terminy są przykładowe — powinny wynikać z realnego kalendarza klienta.

Jeśli rozmówca nie zdąży skonsultować projektu, samo wpisanie spotkania do kalendarza niewiele pomoże. Dopasuj termin i cel. Zostaw na te ustalenia kilka końcowych minut, nawet kosztem krótszej prezentacji. Następnie potwierdź uzgodnienia w zwięzłej wiadomości.

Jak zmienić nawyk bez przebudowy całej sprzedaży?

Wybierz jeden z pięciu momentów, który najczęściej pomijasz. Przygotuj jedno pytanie, które pomoże Ci go przeprowadzić lepiej, i zastosuj je w najbliższych kilku rozmowach. Po każdej zapisz: czego nowego się dowiedziałeś, które wcześniejsze założenie skorygowałeś i jak zmienił się dalszy plan.

Przykładowo rozmowa o budżecie może pokazać, że klient potrzebuje uzasadnienia wydatku dla właściciela. Następnym zadaniem będzie wtedy przygotowanie argumentów do tej decyzji, a nie rozbudowywanie prezentacji produktu. Innym razem dowiesz się, że projekt nie jest teraz priorytetem. Taka wiedza pozwala lepiej wykorzystać czas.

Po kilku spotkaniach porównaj notatki z menedżerem lub zespołem. Oceniaj jakość informacji i sens kolejnych działań, zamiast po jednej rozmowie wyciągać wnioski o wzroście sprzedaży. Efekt handlowy zależy również od klienta, oferty i momentu zakupu.

Najważniejsza zmiana: nie pozwól, by sprawność rozmowy ukrywała brak ustaleń. Lepsze rozpoznanie potrzeb, pieniędzy, decyzji, obiekcji i dalszego kroku pomaga podejmować trafniejsze decyzje po obu stronach.

5 kosztownych skrótów w sprzedaży — transkrypcja

Zapis całego odcinka. Poprawiono oczywiste błędy rozpoznawania mowy, usunięto wypełniacze i uporządkowano akapity, zachowując sens oraz mówiony charakter wypowiedzi.

Rozwiń transkrypcję odcinka

Cześć, witajcie w Nowej Erze Sprzedaży, podcaście dla liderów, dyrektorów i właścicieli firm. O strategii, rozwoju biznesu i skutecznym działaniu na rynku B2B pogadamy sobie konkretnie, praktycznie i po ludzku. Na co dzień prowadzę Expandis, gdzie pomagam firmom B2B rozwijać sprzedaż i lepiej wykorzystywać potencjał marketingu. Zapraszam na odcinek. Witajcie moi drodzy w kolejnym odcinku Nowej Ery Sprzedaży. Nazywam się Michał Suppel i dzisiaj chcę porozmawiać z wami o chodzeniu na skróty w sprzedaży. O pięciu momentach, w których warto poświęcić klientowi i swojej pracy trochę więcej uwagi, bo właśnie tam często tracimy szansę na dobry wynik. Ale zacznę od tego, skąd w ogóle pomysł na taki temat. Październik i listopad dla Expandis to jest rekordowy okres pod względem sprzedaży.

A ponieważ sam jestem głównym handlowcem w swojej firmie, mam sporo okazji, żeby wykorzystywać w praktyce to, z czego szkolę i co wspólnie z klientami układam w ich firmach. Sam pozyskuję klientów, prowadzę spotkania, przygotowuję propozycje współpracy i zabiegam o to, żeby te rozmowy kończyły się decyzją. Przy większej liczbie takich rozmów bardzo wyraźnie widać jak dużo zależy od rzeczy, które łatwo sobie odpuścić. Zwłaszcza kiedy kalendarz jest pełny, trzeba przygotować kolejną ofertę, oddzwonić do kilku osób, a do tego przecież jeszcze zrealizować to, co już się sprzedało. I właśnie to skłoniło mnie do nagrania tego odcinka. Zaczynałem ogólnie w telemarketingu i przez lata przeszedłem kolejne etapy pracy w sprzedaży. Znam tę pokusę przyspieszania, pomijania pewnych rzeczy, opierania się na tym, co już wiem. Sam wielokrotnie wybierałem taką drogę.

Czasami brakowało czasu, czasami po prostu mi brakowało ochoty, a czasami mi po prostu brakowało umiejętności, żeby dany etap przeprowadzić lepiej. Dzisiaj, kiedy pracuję z firmami w projektach doradczych i też podczas szkoleń widzę podobne zachowania u innych handlowców, nie? Również tych takich naprawdę doświadczonych. Po latach mamy już swoje sposoby działania, potrafimy sprawnie poprowadzić rozmowę i coraz częściej zakładamy, że wiemy co wydarzy się dalej. Łatwo wtedy jest uznać, że pewne rzeczy można pominąć. Problem pojawia się wtedy, kiedy taki skrót staje się nawykiem. Powtarzamy go przy kolejnych klientach, a później zastanawiamy się, dlaczego tyle rozmów nie prowadzi do sprzedaży. Część odpowiedzi może kryć się właśnie w tych drobnych zaniedbaniach, które po drodze zdążyliśmy uznać za coś zupełnie normalnego.

Dlatego dzisiaj przejdziemy przez pięć momentów w procesie sprzedaży, które handlowcy często bagatelizują, a którym moim zdaniem warto poświęcić więcej uwagi. Opowiem wam, gdzie pojawia się pokusa pójścia na skróty, co przez to tracimy i nad czym warto popracować, żeby więcej naszych rozmów kończyło się współpracą. Myślę, że w kilku miejscach możecie rozpoznać samych siebie i ja też się w nich rozpoznaję. Zacznijmy. Pierwszy moment chodzenia na skróty to jest zrozumienie potrzeby klienta. Banalnie prosty temat. I ten moment pojawia się wtedy, kiedy klient zaczyna opowiadać o swojej sytuacji, a my bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że już wiemy czego potrzebuje. Słyszeliśmy podobny problem wiele, wiele razy. Znamy swoją ofertę. No i właściwie po kilku minutach to my jesteśmy gotowi, żeby proponować rozwiązanie.

I to jest szczególnie kuszące, kiedy mamy doświadczenie, bo potrafimy rozpoznawać pewne sytuacje, więc kolejne pytania mogą nam się wydawać stratą czasu. Zaczynamy sobie układać odpowiedź, chociaż ten klient to on tak naprawdę jeszcze dobrze nie skończył nam opowiadać z czym do nas przyszedł. Weźmy sobie prosty przykład. Załóżmy, że do firmy szkoleniowej takiej jak Expandis zgłasza się dyrektor sprzedaży i ten dyrektor chce sobie popracować z zespołem nad domykaniem, nie? Bardzo częste w ogóle zapytanie, szczerze mówiąc, takie jakie dostajemy. Handlowcy odbywają spotkania, wysyłają oferty, ale mało z tych ofert kończy się współpracą. Temat wydaje się jasny. Można przygotować program, można przygotować wycenę, termin i lecimy. Tylko, że na tym etapie to my wiemy tak naprawdę jeszcze dość niewiele, nie? Być może handlowcy mają trudność z rozmową o decyzji.

Może równie dobrze mogą przygotowywać oferty dla firm, które dopiero zbierają informacje i tak naprawdę nawet nie planują żadnego zakupu. Wtedy przyczyna słabych wyników leży znacznie wcześniej. I dlatego zanim zacząłbym w ogóle rozpisywać takie szkolenie, to chciałbym przyjrzeć się kilku konkretnym szansom sprzedaży. Dowiedzieć się co działo się od pierwszego kontaktu do momentu, w którym rozmowy się urwały. To pozwala zobaczyć to, nad czym trzeba rzeczywiście popracować. Zwróćcie uwagę, że klient może bardzo dobrze znać swoją firmę i jednocześnie potrzebować pomocy w ustaleniu przyczyny tego problemu. Właśnie dlatego zwraca się do kogoś z zewnątrz. Przyjęcie jego pierwszego pomysłu bez zastanowienia odbiera nam okazję, żeby wnieść coś naprawdę wartościowego.

Pomaga tutaj zwykle podsumowanie tego, co zrozumieliśmy, opowiedzenie własnymi słowami, jak wygląda sytuacja klienta i danie mu miejsca na uzupełnienie tej wypowiedzi. I czasami dopiero wtedy wychodzi szczegół, który zmienia proponowany zakres współpracy. Te dodatkowe minuty mogą później oszczędzić nam przygotowania propozycji, która jest poprawna, ładnie wygląda, ale nie odpowiada na najważniejszy problem akurat tej konkretnej firmy. Druga rzecz, gdzie często chodzimy na skróty, to rozmowa o pieniądzach. Kiedy lepiej rozumiemy sytuację, pojawia się właśnie ten drugi moment, w którym łatwo sobie coś odpuścić, czyli trzeba porozmawiać o kasie. Rozmowa dobrze się układa, klient jest zainteresowany, więc czasami sami odsuwamy ten temat, nie? Chcemy najpierw pokazać wszystkie korzyści, przygotować szczegóły i dopiero później podać cenę.

Bywa też, że zwyczajnie po prostu, no tak po ludzku obawiamy się tej reakcji. Dopóki nie rozmawiamy o koszcie, możemy sobie wyobrażać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Tymczasem klient też potrzebuje wiedzieć na jaką skalę wydatku powinien się przygotować. Jeżeli dopiero w gotowej ofercie zobaczy kwotę zupełnie odbiegającą od jego możliwości, to tak naprawdę obie strony będą miały za sobą sporo pracy i bardzo mało przestrzeni na jakiekolwiek sensowne dalsze ustalenia. Przy usługach takich dopasowanych do firmy często trudno od razu podać ostateczną cenę, ale można wyjaśnić od czego ona będzie zależała i przedstawić taki orientacyjny przedział razem z zakresem, którego dotyczy. Klient ma wtedy punkt odniesienia, a my możemy sprawdzić, czy w tych warunkach warto rozwijać propozycję.

Przy naszym przykładzie ze szkoleniem dobrze byłoby odpowiednio wcześniej omówić przewidywany koszt pracy z zespołem, ustalić czy firma ma na ten cel środki, czy dopiero będzie musiała je uzyskać, bo to są dwie różne sytuacje i każda wymaga trochę innego przygotowania. Brak ustalonego budżetu nie musi przekreślać projektu. Jeżeli problem jest dla firmy ważny, może ona dopiero zdecydować o przeznaczeniu tej kasy na jego rozwiązanie. Tylko warto rozumieć, co musi uzasadnić ten wydatek i z jakimi innymi potrzebami będzie konkurował. Z mojej perspektywy taka rozmowa jest też takim elementem szacunku do czasu tego klienta. Dajemy mu możliwość oceny tego, czy proponowany kierunek jest dla niego realny. Sami z kolei przestajemy opierać się wyłącznie na takiej sympatycznej atmosferze całego spotkania.

I teraz skoro wiemy już, że współpraca może mieć finansowy sens, warto przyjrzeć się temu jak firma podejmie decyzję. I tutaj dochodzimy do trzeciego skrótu. Mamy dobry kontakt z jedną osobą i zaczynamy polegać na niej w całym procesie. To jest bardzo wygodne. Rozmówca odbiera telefony, odpisuje, rozumie naszą propozycję. Znamy się już trochę i z każdą kolejną rozmową czujemy się pewniej, Tyle że zaangażowanie tej osoby mówi nam przede wszystkim o jej własnym nastawieniu. W firmie mogą być jeszcze ludzie, od których będzie zależał ten zakup i mogą mieć większy wpływ na decyzję. W przypadku szkolenia dyrektor sprzedaży może być przekonany, że zespół potrzebuje wsparcia. Właściciel będzie chciał zrozumieć i jak ta praca ma przełożyć się na funkcjonowanie sprzedaży, a osoby prowadzące zespół na co dzień mogły się zastanawiać jak później wdrożyć te ustalenia i czy znajdą na to czas.

Jeżeli przygotujemy całą propozycję wyłącznie pod perspektywę naszego rozmówcy, część tych wątpliwości pozostanie bez odpowiedzi. Dowiemy się o nich tak naprawdę po wewnętrznym spotkaniu klienta, czasami już w formie odmowy, nie? Dlatego warto wspólnie ustalić, kto powinien uczestniczyć w rozmowie i czego poszczególne osoby potrzebują do oceny projektu. Może wystarczyć krótkie spotkanie z kimś dodatkowym. W innej sytuacji nasz rozmówca będzie potrzebował materiału, który pomoże mu przedstawić temat wewnątrz firmy. Chciałbym tutaj podkreślić jedną rzecz. Osoba, z którą rozmawiamy może bardzo nam pomagać. Warto zadbać o tę współpracę i uzgodnić z nią sposób włączenia właśnie tych pozostałych osób. Próba samodzielnego obchodzenia tej osoby i docierania wyżej może nam tak naprawdę zepsuć zaufanie i zepsuć relacje, które już wybudowaliśmy.

Oczywiście są pewne sytuacje, kiedy powinniśmy zrobić takie działanie według mnie, ale jest to zupełnie inny temat nie na dzisiaj. Zresztą trudno oczekiwać, żeby ktoś po jednym czy dwóch spotkaniach potrafił przedstawić naszą usługę równie dobrze tak jak my. Zna swoje potrzeby, ale nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie dotyczące realizacji. Im wcześniej zrozumiemy ten wewnętrzny proces, tym łatwiej będzie nam pomóc klientowi go przeprowadzić. Będziemy też mieli bardziej realny obraz tego, na jakim etapie znajduje się sprzedaż. Nawet kiedy w rozmowach uczestniczą właściwe osoby, pojawiają się wątpliwości. To jest zupełnie naturalne przy decyzji, która oznacza wydatek i jakąś zmianę w firmie. I teraz wchodzimy w czwarty moment. Czwarty moment dotyczy tego, co robimy, kiedy takie zastrzeżenie usłyszymy.

Doświadczony handlowiec zazwyczaj ma już przygotowane odpowiedzi na najczęstsze obiekcje. Potrafi szybko pokazać korzyści, porównać warianty, opowiedzieć o sposobie realizacji i właśnie ta sprawność czasami powoduje, że zaczyna odpowiadać za wcześnie. Podobnie brzmiące zastrzeżenia mogą wynikać z bardzo różnych rzeczy. Wątpliwość dotycząca ceny może oznaczać, że firma rzeczywiście nie ma pieniędzy. Może na przykład wynikać z tego, że klient nie rozumie zakresu pracy albo się obawia, czy współpraca mu przyniesie wystarczającą wartość. Załóżmy, że firma z naszego przykładu już wcześniej zorganizowała jakieś szkolenie. Uczestnicy byli zadowoleni, ale po kilku tygodniach standardowo zespół wrócił do dawnych przyzwyczajeń. Przy kolejnym zakupie dyrektor może więc szczególnie ostrożnie patrzeć na cenę, bo pamięta poprzedni wydatek.

Jeżeli odpowiemy na to od razu rabatem, nadal pozostanie z obawą, że sytuacja się powtórzy. W takiej rozmowie więcej wniesie wyjaśnienie, jak przygotujemy pracę, co będzie potrzebne po stronie zespołu i w jaki sposób możemy wesprzeć wdrożenie. Trzeba też im uczciwie omówić, od czego będą zależały efekty. Dlatego po usłyszeniu obiekcji dałbym sobie chwilę na zrozumienie jej przyczyny. Warto sprawdzić co dokładnie budzi wątpliwość i z czym klient porównuje naszą propozycję. Potem można odnieść się do tego, co rzeczywiście jest dla niego trudne. Oczywiście czasami rozmowa potwierdzi, że ograniczeniem jest kasa, tylko wtedy można rozważyć mniejszy zakres albo inne warunki realizacji, jeżeli mają sens dla obydwóch stron. Zdarzy się też, że na ten moment nie znajdziemy na przykład dobrego rozwiązania i to też jest okej, nie?

Dla mnie istotne jest, żeby ewentualna zmiana propozycji wynikała z tego, czego się dowiedzieliśmy. Automatyczne ustępstwo może obniżyć nasz zarobek. Pozostawiając klienta dokładnie z tą samą wątpliwością, którą miał wcześniej. I zostaje nam piąty moment, czyli końcówka rozmowy. Poświęciliśmy klientowi dużo uwagi, omówiliśmy sytuację i odpowiedzieliśmy na pytania. Zbliża się kolejne spotkanie. Ktoś musi wracać do swoich obowiązków i ostatnie minuty zaczynają nam uciekać. Wtedy bardzo łatwo skończyć na ogólnym ustaleniu, że wyślemy materiały i panie Michale pozostaniemy w kontakcie. Handlowiec wychodzi z poczuciem, że dobrze swoją robotę wykonał, a klient wraca do swoich spraw. Po kilku dniach się pojawia to ulubione nasze przypomnienie, czy udało się już podjąć decyzję. Tylko, że samo wysyłanie wiadomości nie daje jeszcze klientowi powodu, żeby podjąć jakiekolwiek kolejne kroki.

Warto wcześniej wspólnie ustalić do czego ten materiał będzie mu potrzebny i co powinno się wydarzyć po jego otrzymaniu. Przy naszym szkoleniu dyrektor może potrzebować omówić zakres z właścicielem. Dobrze byłoby wiedzieć, kiedy ma taką możliwość i jakie informacje pomogą im ocenić propozycje. Kolejna rozmowa z nami może wtedy służyć omówieniu ich wniosków i ustaleniu czy przechodzimy do organizacji projektu. Mamy konkretny cel dalszego kontaktu. Klient wie do czego wrócimy, a my możemy przygotować się do rozmowy zamiast po raz kolejny sprawdzać czy udało mu się przeczytać maila. Jednocześnie te ustalenia muszą być realne, nie? Zgoda na kolejny termin niewiele wniesie, jeżeli klient nie widzi sensu spotkania albo nie zdąży wcześniej zrobić tego, co jest potrzebne. Lepiej od razu dopasować dalszy krok do jego sytuacji. Ważne też jest, żeby obie strony wiedziały, kto za co odpowiada.

Jeżeli ja mam uzupełnić propozycję, powinienem wiedzieć o co i do kiedy. Jeżeli klient potrzebuje wewnętrznej konsultacji, ustalamy kiedy będziemy mogli wrócić do jej wyniku i kiedy się ona odbędzie. I właśnie te ostatnie minuty pomagają połączyć dobrą rozmowę z konkretnym dalszym działaniem. Warto zostawić sobie na nie czas, nawet jeżeli oznacza to krótszą prezentację. Na koniec chciałbym was zachęcić do jednego prostego ćwiczenia. Wybierzcie sobie spośród tych pięciu momentów ten, który najbardziej przypomina wasz sposób pracy. Na najbliższych kilku rozmowach poświęćcie mu świadomie więcej uwagi. Po każdym spotkaniu zanotujcie czego dzięki temu się dowiedzieliście i czy zmieniło to wasz plan dalszych działań. Być może lepiej dopasujecie zakres propozycji, być może wcześniej zorientujecie się, że dana firma na razie nie jest gotowa na współpracę.

Taka informacja też ma wartość, bo pozwala rozsądnie wykorzystywać czas. Ja patrzę na to również z perspektywy prowadzenia własnej firmy. Każda godzina poświęcona sprzedaży musi zmieścić się obok realizacji projektów i pozostałych obowiązków. Dlatego zależy mi na tym, żeby rozmowy dawały możliwie dużo wiedzy potrzebnej do podjęcia dobrej decyzji. Mam nadzieję, że ten odcinek pomoże wam zauważyć u siebie przynajmniej jeden nawyk, nad którym warto popracować. Jeżeli przydał wam się w waszej pracy, podeślijcie go komuś ze swojego zespołu. Możecie później porównać w którym miejscu najczęściej zdarza się wam przyspieszać. A jeżeli chcecie przyjrzeć się temu, jak wygląda sprzedaż w waszej firmie, zapraszam na expandis.pl. Znajdziecie tam informacje o doradztwie i szkoleniach, nad którymi pracuję z klientami. Dziękuję wam za wspólnie spędzony czas. Nazywam się Michał Suppel.

Słuchaliście Nowej Ery Sprzedaży. Do usłyszenia w kolejnym odcinku.

ROZMOWY, KTÓRE PROWADZĄ DO DECYZJI

Sprawdźmy, gdzie Twój zespół traci szanse sprzedaży

Opowiedz o rozmowach, które zatrzymują się po dobrej pierwszej reakcji klienta. Wspólnie sprawdzimy, nad którymi umiejętnościami i ustaleniami warto popracować.

Zobacz szkolenia sprzedażowe→

Umów bezpłatną konsultację